Uwaga kłaczek!

    Pewnie każdemu opiekunowi kota zdarzyło się, że jego podopieczny zostawił na podłodze prezent w postaci kłaczka. Każdy opiekun wie również, jak niebezpieczne potrafią być bezoary powstające w kocim przewodzie pokarmowym.
U nas na taką przypadłość cierpi Dziubul. Niestety, pomimo podawania pasty na bezoary,  któregoś zimowego sezonu zaliczyliśmy  akcję pt. "Poważne zakłaczenie". Na szczęście skończyło się jedynie na prześwietleniu rtg oraz podaniu środków na pobudzenie perystaltyki jelit. Efektem było kilka niekontrolowanych kleksów z kłaczkami zostawianych to tu, to tam przez Dziubulka. A on sam cudem uniknął lewatywy.
   Niebieski ma dużo futra i tendencję do zatwardzeń. Dlatego tak bardzo trzeba pilnować, aby nie doszło do nieszczęsnego zakłaczenia.
   Od tamtej pory Bax codziennie chrupie porcję karmy, która pomaga pozbyć się bezoarów. Okresowo pożera pastę na tę przypadłość. Obowiązkowe jest też czesanie kotów. Z tym akurat nie mamy problemów. Zarówno Heko, jak i Niebieski bardzo lubią ten zabieg pielęgnacyjny i regularnie poddają się mu z lubością, głośno mrucząc. Z pomocą przychodzi nam cały arsenał szczotek i akcesoriów do czesania, od metalowych szczotek, po gumowe grzebienie i rękawice. Posiadamy również furminator, który nie był zbytnio lubiany przez kociaste.  Postanowiłam mu dać mu jednak jeszcze jedną szansę. I udało się. Koty przeszły modelowanie fryzury za pomocą niepozornie wyglądającego metalowego grzebyczka.
Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Dziubul wygląda teraz cudownie. Futerko nabrało nowego blasku i nareszcie nie wychodzi przy każdym dotknięciu i zapewne liźnięciu kociego jęzora.
Na zdjęciu widać proporcje wyczesywanej z kotów sierści. Bax wygrywa bezapelacyjnie.

A Wy jak radzicie sobie z kocimi kłaczkami?









Pomalowana na niebiesko

18 komentarzy:

  1. To z zupełnie jak nasz Minio. Jako jedyny z naszych kotów zakłacza się. Ja podaję pastę odkłaczającą i colon c. Nie codziennie ale dość często. Minio zaliczył dwa poważne zakłaczenia więc teraz dmucham na zimne. Też korzystałam z furminatora ale mama za dużo zapału i kiedyś Miniowi mocno przerzedziłam sierść na plecach;) Teraz stosuję zwykły mały, ludzki grzebień. A na takie prezenty u na się mówi kiełbaska. Jak znajdujemy taki prezent to mówimy: o Minio zrobił kiełbaskę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego specyfiku Colon C. Musze o nim poczytać. Mam nadzieję, że Minio będzie zostawiał Wam jak najmniej kiłebasek i nie będzie miał problemów z zakłaczeniem.

      Usuń
    2. Colon C polecam, czasem podaję mojemu psu, pomaga.

      Usuń
  2. A wiosna tuz tuz ... będzie się działo w kłaczkowym swiecie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mam nadzieję, że ogarniemy sytuację. :-)

      Usuń
  3. Na razie Dziubulek wygrywa, ale poczekaj jeszcze trochę ;-). Heko na razie ma jeszcze dziecięcą sierść, za jakiś czas doświadczysz porządnego kłaczenia. U nas w zimie jest całkiem znośnie, w lecie i na jesieni wyczesywałam furminatorem masę sierści, a i tak fruwała i przylepiała się do wszystkiego. Aż się boję tego, co przyniesie późna wiosna. Będzie jeden wielki puch na dywanach, kanapach, krzesłach, ubraniach. Moje niestety czesania nie lubią, jeden ucieka, drugi jeszcze bardziej ucieka.
    A nie próbowałaś naturalnych sposobów na odkłaczanie? Siemię lniane, papirus?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, mam nadzieję, że futerko Hekosława jednak nie będzie wychodzić.
      Siemienia lnianego moje kociszony nie lubią. Papirus zjada tylko Baxter. Niestety roślinka ta dostępna jest jedynie od czasu do czasu w jednym sklepie w moim mieście. :(

      Usuń
    2. Moje też nie lubią naturalnych specyfików, zasiałam trawkę, to ciekawsza była ziemia z doniczki [-(

      Usuń
    3. U nas owies latał z korzeniami. Niestety tylko latał. Jeść Dziubul nie chciał. :-)
      http://pomalowanynaniebiesko.blogspot.com/2014/05/masz-babo-owies.html

      Usuń
  4. Właśnie przypomniałaś mi że Andrzeja czeka w najbliższych dniach czesanie ;) A on niestety nie jest miłośnikiem zabiegów fryzjerskich :/ Nam póki co wystarcza owies, pasta no i to (nieszczęsne dla Andrzeja) czesanie, chociaż kłaczki od czasu do czasu znajdujemy.

    OdpowiedzUsuń
  5. piekne kociaki,a o takie trzeba dbac podwojnie :)
    miki ma malo siersci i chyba jeszcze nigdy nie wymiotowal klakami,majka miala z tym problem bo byla puszysta... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mikuś jest jeszcze młody. Mam nadzieję, że nie będzie dotyczył Was ten problem.

      Usuń
  6. Stosujemy pastę i czesanie, niestety nie każde je lubi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym czesaniem to rżnie bywa.
      U nas kot najchętniej poddają się temu zabiegowi zaraz po drzemce.

      Usuń
  7. Moje dostają pastę i są wyczesywane. :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze zastanawiałam się jak właśnie koty sobie radzą ze zjadaną sierścią...

    OdpowiedzUsuń