Koci York

   Istnieją na Ziemi takie miejsca, których mieszkańcy oddają hołd kotom. Jednym z nich jest  miasto York położone w Wielkiej Brytanii.
    Ozdobione jest ono statuetkami kotów, ukrytymi w różnych punktach topograficznych.
Ich odkrywanie jest dla przyjeżdżających tu turystów świetną zabawą. Polowanie na koty z Yorku stanowi nie lada frajdę.
Przechadzając się więc ulicami malowniczego miasteczka, spotkamy rzeźby kotów siedzących na parapetach okien
i balustradach balkonów, kroczących dumnie po dachach lub wdrapujących się po ścianach zabytkowych domów.
Nie wiadomo do końca, kiedy powstały pierwsze statuetki przedstawiające koty i w jakim celu  pierwotnie umieszczano je na budynkach Yorku.
Przypuszcza się, iż na początku miały one zachęcać klientów do odwiedzania, np. sklepu lub odstraszać gołębie, szczury i myszy. Później stały się ważnym elementem architektonicznym i walorem artystycznym budynków.
Są to  dzieła zarówno anonimowe jak i  podpisane  przez Toma Adamsa - architekta i mieszkańca miasta York, który na wielu swoich projektach umieszczał właśnie rysunek czarnego kota. Autorem kilku innych  jest rzeźbiarz Jonathan Newdick.
Najstarsza z kocich rzeźb pochodzi prawdopodobnie z XIX wieku, a najnowsza z 2005 roku.
Do tej pory doliczono się 22 posążków kotów.
Ile  kotów dokładnie powstało? Tego nie wiadomo.  Część z nich mogła zostać skradziona lub po prostu zdjęta
z budynków.
  Mieszkańcy Yorku są bardzo dumni ze swoich kocich rzeźb i wcale się im nie dziwię.
A może ktoś z Was odwiedził już koci York? 

P.S. Czarny kot w Anglii zwiastuje szczęście.


yorkluckycats.co.uk

 english-experience.de

tripdivisior.com

 catsinyork.com

 catsinyork.com

 catsinyork.com

 catsinyork.com

 catsinyork.com






Pomalowana na niebiesko

18 komentarzy:

  1. Ojej, nie wiedziałam, że istnieje takie miejsce jak miasteczko kotów.
    A czarny kot wszędzie zwiastuje szczęście, nie tylko w Anglii :) ja w to wierzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie byłoby tam kiedyś pojechać i znaleźć jak najwięcej takich kotów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no to mnie przekonalas, juz wiem gdzie nastepna wycieczka:)
    myslalam zeby sie tam wybrac,ale ogladac poprostu miasto wydawalo mi sie nudne, teraz bede szukac kotow :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurde ale fajnie. Skojarzyło mi się z krasnalami wrocławskimi. Jeszcze bardziej chcę jechać do Angli :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajne miejsce. Chętnie bym tam pojechała żeby zobaczyć te cudne koty. świetnie to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  6. super miejsce.. chce tam jechać;p

    OdpowiedzUsuń
  7. ale fajne, nie wiedziałam tego. Teraz już wiem, że koniecznie muszę tam zawitać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. no proszę, to ja nawet nie wiedziałam że jest takie miasto w którym to jest tyle figurek kotów... warto byłoby tam pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy pomysł. Oby nie robili białych myszek ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Prawie jak Wrocław i jego Krasnoludki :) super pomysł! Poszukałam bym koteczków :)

    OdpowiedzUsuń
  11. chętnie bym się tam wybrała :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tylko u nas takie zabobony kocie..
    Na wyspie Man koty są wszędzie, nie muszą chyłkiem uciekać, kryć się, wszyscy je karmią..
    A u nas, jak mówię że czarny kot jest na szczęście to patrzą na mnie jak na czarownicę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super sprawa, tak jak i krasnoludki :) Ale dlaczego nad szyldem black swan wspina się black cat? :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Kapitalnie to wygląda,również z przyjemnością bym odwiedziła to miasto przychylne dla kotów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. W moim sąsiedztwie jest taki dom z kotem na dachu jak na jednym z tych zdjęć, tylko z siedzącym. Z daleka wyglada, jakby żywy.

    OdpowiedzUsuń