Kawa z kotem

   Wyobraźcie sobie, że spacerujecie ulicami miasta i macie akurat ochotę na kawę lub herbatę.
Wchodzicie do kawiarni, a już przy progu witają Was...  koty.
Siadacie przy stoliku, zamawiacie kawę, a na kolanach mości się Wam kot. Drugi spogląda na Was uważnie, a dwa inne czekają na to, aby się z nimi pobawić.
Cat Cafe to miejsce bardzo popularne w Tokyo. Takich kawiarni jest tam kilkadziesiąt.
W Europie istnieją Cafe Neko, która zlokalizowana jest w Wiedniu oraz Cat Cafe w Paryżu.
Co sądzicie o kawie z kotem?














źródło zdjęć: www.nydailynews.com, http://www.4us2be.com, http://hungeree.com, www.messynessychic.com, www.zimbio.com

Pomalowana na niebiesko

19 komentarzy:

  1. Ależ to moje marzenie o dawna. Sama takie miejsce chętnie bym otworzyła, zdecydowanie brakuje takich miejsc.
    Ale w Polsce chyba jest problem prawny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jesteśmy dwie :) Ja również chętnie otworzyłabym taką kawiarnię. Chyba masz rację, pisząc o problemie prawnym. A szkoda. :(

      Usuń
  2. Marzenie, żeby pójść do takiego miejsca. A mieć na własność...Jakby tylko się dało, byłabym stałą klientką :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja chce taką knajpkę w Krakowieee!

    OdpowiedzUsuń
  4. Drugie zdjęcie jest trochę przerażające ;)

    Podoba mi się idea, ale uważam, że to niezbyt higieniczne, a spijanie mleczka z kawy i zjadanie resztek z talerzyków jest niezdrowe dla samych kotów. Nie wiem, czy koty czują się bezpiecznie przy takiej rotacji obcych ludzi. Jestem na nie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozostaje nam zrobic sobie kawę w towarzystwie własnych kociaków ... w domku :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. a mój koci kucharz nie zajmuje się "gotowaniem" ze mną tylko gdy śpi :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Chociaż marna ze mnie kociara (mam psa i szczury więc kot byłby idealnym dopełnieniem łańcucha pokarmowego, a to bardzo niepożądane;-)), to bardzo chętnie bym się napiła kawy w takim towarzystwie!

    OdpowiedzUsuń
  8. słyszałam o tej kawiarni, ciekawy pomysł ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem ZA :) kilka lat temu byłam częstym gościem w Lubachowie (okolice Zagórza Śląskiego). Był tam fantastyczny zajazd. Stara chata, wewnątrz drewno. Ściany były zdobione starociami. Można tam było znaleźć fantastyczne stare zastawy, figurki, żelazka, samowary, telewizory. Wszystko. Klimat nie do opisania. A jaka kuchnia! Najlepszy ŻUREK W BUŁCE, jaki kiedykolwiek jadłam :) jeździliśmy tam z Wrocławia kilka razy w roku. Ale do sedna. To było miejsce w którym można było zjeść obiad w towarzystwie siedzącego przy stole... kota lub psa :) Kotów było kilka i jeden pies, Bernardyn. Dusza towarzystwa :) w chacie stały klatki zamieszkałe przez świnki morskie i króliki miniaturki. Na zewnątrz biegały świnki wietnamskie a za ogrodzeniem strusie :) Był również staw z karpiami. Fantastyczne miejsce na spędzenie popołudnia. Można było przyjeachać ze swoim psem, czy kotem (kotów przyjezdnych nie widziałam) i zjeść obiad czy napić się kawy. Niestety coś poszło nie tak i po kilku latach zmienił się właściciel, a z nim, już nic nie było jak dawniej. Z każdym rokiem zwierząt coraz mniej, jedzenie zrobio się ''normalne''. Bardzo żałuje, bo na prawdę wspominam te lata i pyszne obiady bardzo ciepło. Ranyyy, Aniu mam nadzieje, że nie dostane BANA za tego posta :d
    żeby był temat głowny, to ja też! ja też z chęcią otworzyłabym kawiarnie przyjazną naszym milusińskim :) no i głaski na dobranoc posyłam dla Pana Niebieskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ale moje kocioki by tam frajdę miały;p

    OdpowiedzUsuń
  11. Oglądałam kiedyś program o tej kawiarni w Tokio.

    OdpowiedzUsuń
  12. Japończycy mają mnóstwo świetnych pomysłów, szkoda, że niektórych z nich nie możemy przenieść na rynek polski, tak jak kocich kawiarni, w Sanepidzie by nie przeszło :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Na szczęście wszystkie materiały typu płytki, panele itd. mamy już wybrane i jutro będą zamawiane :) i że okres oczekiwania na niektóre nie jest dłuższy niż 3 tygodnie :)

    OdpowiedzUsuń