Doktor kot

     Czy istnieje ktoś, kto nie słyszał o dogoterapii? Chyba nie.  Ale czy wszyscy wiedzą, że kot także sprawdza się w roli  terapeuty.  Zwierzak  postrzegany przez większość z osób jako indywidualista i outsider chadzający własnymi ścieżkami może być terapeutą równie doskonałym jak pies. To niezwykle kontaktowe i kochające obecność człowieka  stworzenie.  Jako posiadaczka kota wiem, że potrafi on rozśmieszyć do łez swoim zachowaniem, głaskanie  jego futerka jest niezwykle przyjemne, a kocie mruczenie działa kojąco.                               
 Parafrazując znane powiedzenie, można pokusić się nawet o stwierdzenie, że mowa jest srebrem, a mruczenie złotem. 
Felinoterapia  (z łac. felis – kot, z grec.  therapeia - leczenie, opieka),  bo tak fachowo nazywa się terapia 
 z udziałem kota,  jest znana w Polsce od niedawna.  Jednak coraz więcej osób docenia zbawienne działanie  doktora kota.  Kototerapia, jak każda odmiana zooterapii, polega na kontakcie fizycznym i psychicznym 
z kotem.  Karmienie, czesanie, zabawa ze zwierzęciem powoduje u człowieka dobry nastrój.
Stymuluje do okazywania emocji, nazywania i opisania ich.

Felinoterapię najczęściej stosuje się w terapii dzieci nadpobudliwych, dzieci z zespołem Aspergera, 
dzieci autystycznych, dzieci z zespołem Downa, dzieci z zaburzeniami emocji  i zachowania,  dzieci nieśmiałych, dzieci ze schorzeniami wzroku i słuchu oraz osób starszych. Terapię z udziałem kota można łączyć z biblioterapią oraz terapią pedagogiczną.

    Kot nie jest zwierzęciem  nachalnym, nie narzuca swojej obecności. Dlatego świetnie sprawdza się podczas terapii dzieci z ADHD, kiedy to rozwijana jest u małego pacjenta cierpliwość potrzebna  do nawiązania kontaktu z kotem.   
Ponadto  udowodniono, że jednostajne  kocie  mruczenie  i  różne dźwięki wydawane w celu porozumienia się z człowiekiem działają uspokajająco,  rozluźniająco na osoby nerwowe 
i nadpobudliwe. Przyczyniają się  one również  do niwelowania stresu.

  Kot terapeuta nie potrzebuje tresury. Podczas zajęć wystarczy jego naturalne zachowanie.            
Jaki jest idealny koci terapeuta?  Powinien być to  kot cechujący się otwartością, niewykazujący strachu 
w stosunku do dzieci oraz nieznajomych  i, co najważniejsze, pozwalający brać się im  na ręce oraz na  kolana. Oczywiście zwierzę takie powinno posiadać świadectwo zdrowia  oraz aktualne szczepienia.  

  A my w domowym zaciszu mamy naszych prywatnych, mruczących terapeutów.

    





Pomalowana na niebiesko

17 komentarzy:

  1. baxter by sie nadawal na taka terapie :) napewno dzialal by kojaco dotykiem swojego puszystego futerka:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kot to najlepsze lekarstwo dla mnie na zły humor, zły dzień, stres. Wystarczy tylko spojrzeć na kocią mordkę i od razu jest lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa. Od razu na twarzy pojawia się uśmiech od ucha do ucha. :)

      Usuń
  3. Oczywiście że to prawda! Mnie moje dziabągi i uspokajają i uszczęśliwiają na max!!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Wy produkujecie endorfiny i jesteście szczęśliwi :)

      Usuń
  4. I ja sie z tym zgodze. Lumi jest dla mnie lekarstwem na całe zło. Wyczuwa nastroje, przychodzi się przytulić, kiedy jest mi źle. Raz, kiedy to Szymon był w delegacji, a my zostałyśmy same na noc. Przyszła do łóżka, położyła się na poduszce obok, a po chwili poczułam łapke na policzku. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak na mnie patrzy. No fantastyczne to było! Koty to kochane i inteligentne stworzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Lumisia :) Dobrze mieć takiego przyjaciela. Nie czujemy się wtedy samotni i mamy do kogo się odezwać, gdy nie ma domowników :)
      To prawda, koty są bardzo inteligentne :)

      Usuń
  5. Ja kiedyś pisałam na studiach referat o felinoterapii ;) I podczas przygotowywania materiałów pierwszy raz usłyszałam o takiej rasie kotów jak Ragdoll, koty z przeznaczeniem do felinoterapii. Tak się w nich zakochałam, ze kupiłam Tosię :P TYlko ona z charakterku nie bardzo by się nadawała do terapii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam, że Ragdoll to jedna z ras predysponowana do felinoterapii.
      No, ale z kocim charakterkiem różnie bywa. :) Masz prywatną terapeutkę w domu, to najważniejsze :)

      Usuń
  6. Zgadzam się w zupełności :) Mru, mru, mru i chandra idzie precz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystko się zgadza,najmilej mi kiedy Albiś daje brzuszek do głaskania i robi to tak uwodzicielsko że nie można się oprzeć.Natomiast kocia akupunktura jest dla mnie nie do przejścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głaskanie miękkiego kociego futerka jest relaksujące. A kocia akupunktura... :) Do przyjemnych nie należy :))

      Usuń