Piecz razem z kotem (o poranku) - Szarlotka prowansalska




 Jak dobrze rano wstać i upiec ciasto w niedzielny poranek.
Pobudka w wykonaniu Baxterka, który dyskretnie o 7 rano (nie za wcześnie, bo to przecież niedziela) włazi bezceremonialnie na łóżko i z głośnym mruczeniem paca łapką po twarzy, dopominając się mizianek.
Miziu, miziu, kawa i pieczenie ciasta w towarzystwie Dziubulka, bacznie obserwującego wszystko
 z kuchennego parapetu.
Szarlotka prowansalska z nutą pomarańczy i ziół to cudowny smak i aromat rozchodzący się podczas pieczenia po całym domu.
Przepis zaczerpnięty jest z rewelacyjnego bloga Kwestia smaku i sprawdził się już doskonale.
 Nie potrzebuję  innej receptury na szarlotkę. Ta jest doskonała. Polecam wszystkim łasuchom
i smakoszom jabłecznika.
Przepis cytuję, a autorce serdecznie za niego dziękuję.

 P.S. Dżem pomarańczowy znalazłam w Lidlu (Dlaczego mnie to nie dziwi?)
        Dziś wierzch szarlotki wykonałam z wiórkami kokosowymi zmieszanymi z mielonymi migdałami.


Szarlotka prowansalska

Spód:
• 150 g mąki pszennej
• 100 g mąki ziemniaczanej lub ryżowej
• 50 g cukru
• 150 g masła (schłodzonego)
• 1 jajko

Wierzch:
• 100 g mąki pszennej
• 50 g mąki ziemniaczanej lub ryżowej
• 100 g wiórków kokosowych (lub pokruszonych czy zmielonych płatków migdałów)
• 50 g cukru
• 125 g masła (schłodzonego)

Prażone jabłka:
• 1 - 1,5 kg kwaśnych jabłek (najlepiej typowych na szarlotkę szara reneta, antonówka)
• 1 łyżka masła
• 1/2 szklanki cukru (lub do smaku)
• 2 łyżki cukru wanilinowego lub z prawdziwą wanilią lub 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
• 1 pełna łyżeczka cynamonu
• szczypta suszonego (lub świeżego) estragonu
• szczypta suszonego (lub świeżego) tymianku

oraz:
• 150 g dżemu pomarańczowego
• świeży tymianek do dekoracji
• cukier puder do posypania
• opcjonalnie lody do podania

Prostokątna forma o wymiarach około 26 x 33 cm, minimalna powierzchnia to 20 x 30 cm.


Przygotowanie
                                                                                                                                                                                                            

 Przygotować spód: do miski przesiać obydwie mąki, dodać cukier i pokrojone na kawałki masło.
Rozetrzeć palcami całe masło z mąką i cukrem, aż powstanie kruszonka (drobne okruchy ciasta), następnie dodać jajko i szybkozagnieść ciasto łącząc wszystko w jednolitą kulę. 
Ciasto włożyć do lodówki na 1 godzinę. 
Rozwałkować pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia na placek o wymiarach formy.  Przenieść ciasto razem z dolnym papierem do formy, odkleić górny arkusz. Spód podziurkować widelcem i wstawić do lodówki na pół godziny.  
 Przygotować wierzch: do miski przesiać obydwie mąki, dodać wiórki kokosowe lub migdały,   
cukier  i  pokrojone na małe kawałeczki zimne masło. Rozcierać palcami masło z resztą składników 
aż powstanie sypka kruszonka (drobne okruszki ciasta).
Na czas przygotowania jabłek wstawić do lodówki.
Przygotować jabłka: obrać, pokroić na ćwiartki, wyciąć gniazda nasienne, pokroić na mniejsze kawałki
(około 2 cm). W dużym i szerokim garnku roztopić masło, dodać jabłka, wsypać cukier i wymieszać.
Zacząć podgrzewać na średnim ogniu, dodając cukier wanilinowy i cynamon. Smażyć przez około 15 minut od czasu do czasu mieszając aż jabłka będą miękkie i zaczną się rozpadać. 
Na koniec dodać estragon i tymianek.
 Piekarnik nagrzać do 175 stopni. Wyjąć formę z ciastem z lodówki i posmarować cieniutko dżemem (można niedokładnie). Wyłożyć jabłka i posypać kruszonką, wstawić do piekarnika i piec przez około 50 - 55 minut
 lub do czasu aż wierzch i spód będą lekko zrumienione na miodowy kolor. Należy uważać, bo każdy piekarnik grzeje nieco inaczej, inne są też formy do pieczenia. Po 30 minutach pieczenia można sprawdzić jak wygląda spód i wierzch
Po 30 minutach pieczenia szarlotkę posypać gałązkami świeżego tymianku. Po upieczeniu posypać cukrem pudrem.


                                                                                                          Źródło: www.kwestiasmaku.com

Smacznego.

Szarlotkę pieczemy 50-55 minut.





Pomalowana na niebiesko

27 komentarzy:

  1. Cóż za koci blog, wspaniały przejrzysty i pyszny!! Nie przepadam za szarlotką ale jest jedna, którą robi moja koleżanka i ta jest pyszna, może się skuszę na polecony przez Ciebie przepis, i kto wie, może niebawem będę największym żarłokiem szarlotek na ziemi?!

    Pozdrawiam:)
    http://made-in-joy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ciepłe słowa i odwiedziny :) Szarlotkę polecam, bo jest pyszna :)

      Usuń
  2. Ojej....jestem głodna.. :) Kochana masz literówkę w tytule, to pewnie przez te poranne wstawanie ;) my śmigamy na basen :)
    Miłego dnia :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo dziękuję, już poprawiłam (k) Miłego dzionka :)

      Usuń
  3. Ooo, z tym wstawaniem skoro świt to mam lekkie problemy ;)
    Widzę, że Baxterek dzielnie czuwał przy pieczeniu :D cudowne to futrzątko jest :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tak, kochane i pocieszne z niego futrzątko :)

      Usuń
  4. kicior prześliczny :) wygląda na łasucha i taką szarlotkę pewnie chętnie by skosztował

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Nie wiem jak z szarlotką, ale cukinia bardzo przypadła mu do gustu. Dziś ukradł mi kawałek, podczas robienia lecza :)

      Usuń
  5. Pięknie i smacznie wygląda - zjadłoby się kawałeczek .... trzeba będzie zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie napisz, czy smakowało Ci równie mocno jak mi :)

      Usuń
  6. ale masz fajnego tego miśka =D
    szarloteczka mniam!

    OdpowiedzUsuń
  7. ta już teraz wiem Czemu ten Twój kociak tak dobrze wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mało ostatnio spędzam czasu w kuchni. Ale ciekawy przepis. A dobry jest ten dżem z Lidla? Może się skuszę, ale może spróbuję sama zrobić dżem pomarańczowy, bo te sklepowe zwykle pozostawiają wiele do życzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dżem z Lidla jest smaczny, ma w sobie nutkę goryczy, dzięki zawartości skórki pomarańczowej. Bardzo lubię też powidła śliwkowe z Lidla. Po powidłach mojej mamy, te zajmują drugie miejsce na mojej liście. Według mnie najlepsze, z tych które można kupić w sklepach.

      Usuń
  9. Pyszności! Przepis bardzo fajny :)
    Wczoraj też piekłam szarlotkę (spod samiuśkuch Tater;)) i miałam nadzieję, że kot mi pomoże... Ale niestety, przespała całe pieczenie, zatem u mnie wpisu z gatunku "piecz razem z kotem" nie będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. mmm samkowicie i pysznie :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam szarlotkę , a ta wygląda pysznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepis zapisałam, na pewno będę próbować :)

    OdpowiedzUsuń
  13. o mniaaam :) z takim asystentem to chyba wszystko musi się udać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. mówiłam, że więcej do wypiekowego tematu nie zajrze? KŁAMAŁAM :)
    pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. mniam...wygląda smakowicie:)
    ach te kociaki...ale ja już wolę taki naturalny koci budzik, niż brzęczący dzwonek...choć nie wiem czemu budzą na 10 przed zegarkiem:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mniam, muszę kupić szarą renetę i wykonać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No proszę :) U Ciebie, oprócz przepięknego kocurka, też sporo pyszności :) Jestem z wizytą pierwszy raz, ale na pewno wrócę. Pozdrawiam, Aleex :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Moje koty uparcie twierdzą, że jeżeli 5 dni wstaję o 6.00 to musiałam zaspać i dzisiaj mnie trzeba obudzić o 6.05.
    Praktykujemy nocne pieczenie. Sernik o północy, żeby był na śniadanie i takie tam.
    Można wypróbować i szarlotke. Nigdy nie robiłam szarlotki...

    OdpowiedzUsuń