Myszka widziała ostatnia

  Myszka, myszka... w kieszeni zawsze ją noszę.
Tak kiedyś śpiewała Magda Fronczewska. To jedna z moich ulubionych piosenek z dzieciństwa. I nie wiedzieć czemu, siedzi mi ostatnio w głowie. Całymi dniami śpiewam o myszce. Męska część rodziny jest oczywiście  niezadowolona
z używania  przeze mnie mojego sopranoaltu.
P. nakazał zrobić coś dla muzyki i wyciszyć fonię, a Dziubulek słysząc moją interpretację utworu, kładzie uszy
po sobie. Marna z nich publiczność, doprawdy.
Tak więc myszkę noszę w mojej głowie, na ustach, śpiewając o niej pieśni  i  podobnie, jak bohaterka piosenki,
w kieszeni.
    Można wyróżnić wiele rodzajów myszek. Żywą myszkę, czyli zwierzątko przed którym ucieka z piskiem większa część płci pięknej (Żeby nie było, ja się nie boję. Miałam kiedyś chomika.), Myszkę Miki (bardzo ją  lubię), myszkę – gumkę do ścierania, myszkę komputerową  i  myszkę – zabawkę dla kotów.
W mojej kieszeni  zamieszkują reprezentantki  ostatniego rodzaju.
 Przy charakterystyce zachowam chronologię przybycia owych istot  do naszego domu .
Osobnik numer jeden to pluszowa myszka, nieco już zdezelowana. Jej futerko jest szare, ma już obgryzione uszy, które przypominają zwichrzoną blond czuprynę. Zamieszkała  pod naszym dachem  wraz z kotkiem. To taka zabawka ze szczenięcych lat naszego koteczka, darzona przez niego  sentymentem i cały czas używana do zabawy, choć mniej entuzjastycznej niż na początku mysiego żywota.
 Osobnik numer dwa jest laserem( nie mylić z leserem) zamkniętym w ciele plastikowej, czarnej myszki.
 Do dziś czerwona kropeczka wywołuje błysk w kocim oku i zamienia Dziubulka w wulkan energii. Są gonitwy, jest pacanie łapką. Jednak  to towarzyszka sezonowa, ponieważ z biegiem czasu po prostu nudzi się kotu.
  Osobnik numer trzy. Najbardziej już wysłużony i rzec można wręcz odarty z futerka, to myszka zawieszana
na gumce przymocowanej do futryny. Swego czasu była ona hitem i numerem jeden. Bardzo długo szybowała
w powietrzu wprawiana w lot przez Baxterka, przyprawiając nas przy tym o zawał serca. W końcu nie co dzień widzi się latającą mysz. Jestem więcej niż pewna, że takowe w ogóle nie istnieją.
Jednak wszystko, co piękne szybko się nudzi i ta zabawka przeszła na zasłużoną mysią emeryturę.
 Osobnik numer cztery. Futrzana mysz na wędce. Niezbyt lubiana. Zastąpiła więc mysz – emerytkę i zawisła
na gumce.  Wystraszyła kiedyś odwiedzającą nas teściową i jak szybko zaczęła, tak szybko zakończyła swą karierę myszy akrobatki.
 Osobnik numer pięć. Mysz wibrująca. Nie wzbudza zainteresowanie kota.
 Osobnik numer sześć. Mysz nakręcana, zmotoryzowana, poruszająca się na dwóch kółkach.
Podobnie jak poprzednia nie zaciekawia.
Bohaterki dzisiejszego wpisu noszę czasami w kieszeni, bo tak jak w piosence, one mi w biedzie pomagają, kiedy Dziubulek się nudzi i marudzi.

Mysz -  temat rzeka. Nieprawdaż?
Czy Wasze kotki też mają swoje ulubione myszki?


Którą wybrać ?

Ekipa myszek 



Pomalowana na niebiesko

19 komentarzy:

  1. mój kotek najbardziej lubi myszy z jakimiś groszkami w środku :) w zasadzie tylko takie zabawki akceptuje, bo na resztę nie zwraca uwagi :)Ja do dzisiejszego posta dodałam kilka zdjęć Luny- zapraszam http://arienailandia.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ekipa myszek świetna:P moje często dobierają się niestety do tych, do których nie powinny się zbliżać, czyli do mojej mychy gumki i mychy komputerowej:P Ale zabawkowe myszaki też lubią:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas myszki komputerowe są na szczęście bezpieczne.

      Usuń
  3. Zdecydowanie tak, Pestka małą fioletową futrzankę, która brzęczy i szarą maskotkę, której niemal odgryzła ucho. Arbuz beżową z piórkami na ogonku :) całą resztę, a dostaje je dość często,w magiczny sposób gubi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas namiętnie giną piłeczki :)

      Usuń
    2. Pewnie handlują między sobą jak nas nie ma w domach ;)

      Usuń
  4. Moje nie bawią się myszkami ..... jakoś mi nie przyszło do głowy żeby kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to trzeba szybko naprawić błąd. Kot myszy posmakować musi, choćby pluszowej ;)

      Usuń
  5. a nasze wszystkie myszki zawsze znikają w czarnych dziurach i tyle je widziano

    OdpowiedzUsuń
  6. My (królowa, czyli wiadomo kto) mamy myszkę laser, na którą to patrzymy ze zmienną łaskawością oraz szarą mała mysz, która grzechocze w środku i jest zawsze na topie dzięki temu, że co jakiś czas ginie pod łóżkiem i znajduje się po większych porządkach. Tzn. służba ją znajduje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest jeszcze Myszka - mój pies :D

    OdpowiedzUsuń
  8. w każdej paczce z Animalii dostawaliśmy gratis w postaci myszki, ale myszki szybko ginęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Dopiero gdy miałam przez kilka dni chomiki, chomiki uciekły i trzeba było odsuwac szafę w poszukiwaniu chomiczków, to odnalazły się i chomiczki i stadko zaginionych myszek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gryzonie trzymają się razem :) Dobrze, że wszystkie się znalazły.

      Usuń
  9. baxterek az zeza dostal od nadmiaru myszek..:)
    moja lubi myszki szeleszczace lub dzwoniace,ma nakrecana ale od czasu urwania jej ogonka nie zwraca na nia uwagi...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, przejął się biedaczek i oczopląsu dostał. Koteczkowi w żłoby dano, w jednym myszkę, w drugim hmmmm... też myszkę :))

      Usuń