Dalczego Ta Mała Wredota ?

 Nastał koci złoty wiek. I to w moim domu!  W domu osoby, która od urodzenia była zapatrzona,
jak ciele w malowane wrota, w psy. Pies towarzyszył mi  od dziecka. Kot, owszem, ale z dystansem. Można popatrzeć, ale nie obcować. 
Aż do chwili, kiedy to ja – przedstawiciel gatunku ludzkiego przepadłam bez reszty, zakochałam się 
i zgodziłam na dożywotnią służbę u niego – przedstawiciela gatunku kociego, a konkretnie u reprezentanta  rasy brytyjskiej.
To on - kot niebieski – czyli zesłany z nieba, jak inni wolą kot niebiański, zawładnął  moim sercem, duszą 
i umysłem.
 Oczywiście nie było mi dane od razu dostąpić zaszczytu goszczenia Pana Kota w moim domu.
Nowa siedziba musiała być zburzona i zbudowana od nowa. Zaczęły się żmudne i pieczołowite przygotowania
 do powitania kota w naszych skromnych  progach.
Sypialnia, plac zabaw, toaleta, jadalnia, ustalenie menu, gromadzenie zapasów, 
czyli przewrót (lipcowy) domowy o 180 stopni.  Skończyłam również szereg kursów doskonalących.
Stałam się dyplomowanym  kucharzem, pracownikiem cateringu, guwernerem, masażystą, manikiurzystką, fryzjerem, specjalistą do spraw kociego spa and wellness oraz przedsiębiorcą gospodarki komunalnej i oczywiście prezesem banku, aby móc spokojnie finansować wszystkie potrzeby i zachcianki 
Pana Kota.
  I stało się. Nadeszła ta chwila, długo wyczekiwana i wytęskniona, przepełniona radością,
podekscytowaniem i obawami 
„Czy podołamy? Czy będziemy dobrymi opiekunami?”.
Z grodu nad Wisłą przybył Pan Kot Niebieski. Wkroczył w nasze życie, machnął pazurkiem oraz swym puszystą kitą, miauknął  
 i w mgnieniu oka zawładnął naszymi sercami. Zrewolucjonizował nasze życie, a nas podporządkował sobie bez reszty.
Z pełną odpowiedzialnością rzec mogę, że jesteśmy na każde skinienie kociego pazurka  i dajemy z siebie wszystko, aby żyło mu się jak najlepiej.
Nasz rytm dnia ściśle podporządkowany jest rytmowi dnia i nocy naszego futrzastego pana i władcy.
       Rano skoro świt rezydujemy w kuchni. Pan Kot głośnym miauknięciem domaga się porannej porcji jadła, którą, jeszcze nieprzebudzeni, nakładamy do kociej zastawy stołowej.
Następnie naszą uwagę pochłania obserwacja jaśnie wielmożnego Pana Kota podczas obchodu jego włości.
Czas na audiencję, czyli chwila, kiedy możemy wspólnie oddać się przyjemnościom zabaw. Naszą posiadłość spowija cisza, gdy Pan Kot ucina sobie drzemkę. 
Gdy nastaje noc, a ciemność spowija świat… Nie, nie śpimy… wtedy cieszymy się momentami, gdy niebiańskie, miękkie futerko zaszczyca nas swoją obecnością, wchodzi nam na głowy (dosłownie ! ), głośno mrucząc, ugniatając swoimi łapkami nasze poduszki i domagając się pieszczot o północy, o drugiej nad ranem, o czwartej nad ranem,
o szóstej rano… Pan Kot to pracowite zwierzątko. 
Opracował i opatentował NSBS, czyli Nocny System Budzenia Służby. 
Etap pierwszy-obserwacja.               
Etap drugi- bliskie spotkanie twarzą w twarz. 
Etap trzeci-delikatne muśnięcie wibryssami policzka lub nosa służącego. 
Etap czwarty-odcięcie dopływu powietrza do służącego przez położenie łapki na jego nosie. 
Etap piąty-oddanie się pieszczotom. 
Etap szósty- służba może uciąć sobie godzinną drzemkę… Etap pierwszy… Nastaje świt… 
Idziemy do kuchni…
            Tak, służymy naszemu kotu. Ta praca to czysta przyjemność i wykonujemy ją   z oddaniem. 
Każda chwila spędzona z naszym kocim towarzyszem wnosi do naszego życia moc radości i odprężenia.  
  Jest doskonały  w każdym kocim calu. To  dostojny indywidualista, znający swoją wartość,                
a miłość dozuje z rozwagą, dzieląc pomiędzy nas – swoich oddanych opiekunów.

 I nie mówcie nikomu, ale to niezwykły wyzwalacz niezgłębionych pokładów czułości u męskiej części naszej rodziny ;)
  

Ale jak nie dawać miłości tej cudownej wredocie ?



I to wszystko o mnie kobieto? 


Ścieeeemniasz ...


Pomalowana na niebiesko

12 komentarzy:

  1. Mogłabym tak czytać i czytać... pięknie opisujesz Wasze relacje :) jakie to szczęście mieć u boku takiego przyjaciela, Kota Niebiański, bardzo mi sie to określenie podoba (f)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agnieszko (f) Kot Niebiański jak najbardziej, ale potrafi też pokazać różki kocisko :)

      Usuń
  2. Bardzo trafne spostrzeżenia :) Też byłam psiarą... i nie wiem, jak mogłam myśleć, że koty są niezależne i niekomunikatywne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż poradzimy na to, że koty to łamacze naszych serc :)

      Usuń
  3. To nie my mamy koty ,tylko one nas :-)

    Świetne minki robi ;))

    Ps:
    A ta weryfikacja obrazkowa przy komentarzach to musi być ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to one są naszymi posiadaczami ;)
      Weryfikacja już wyłączona. Zapomniałam o niej.

      Usuń
  4. Genialne miny :DDDD
    Ehh te kociaki, jak tu ich nie kochać? ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. pieknie piszesz, moze jakas ksiazka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Bardzo mi miło :) Jejku, nie myślałam o książce :)

      Usuń
  6. Tak se podczytuję stopniowo starsze posty i... turlam ze śmiechu. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turlaj się, turlaj. Śmiech to zdrowie :) Nie ma jak zdrowy tryb życia :)

      Usuń